Projekt wdrożenia strony internetowej. Dlaczego warto wybrać project managera

Projekt strony internetowej bardzo często wydaje się prostszy, niż jest w rzeczywistości. Na początku łatwo pomyśleć, że chodzi tylko o kilka podstron, podstawowe teksty, projekt graficzny, formularz kontaktowy i wdrożenie na WordPressie albo innym systemie CMS. W praktyce szybko okazuje się, że za tym pozornie prostym zakresem stoi wiele decyzji, zależności, materiałów, akceptacji i zmian, które trzeba skoordynować.

Dlatego projekty stron internetowych tak często trwają dłużej, niż zakładano. Nie zawsze wynika to z braku kompetencji wykonawców. Nie zawsze jest efektem złej woli klienta. Bardzo często problem leży gdzie indziej: w braku jasno nazwanej odpowiedzialności za prowadzenie projektu.

Strona internetowa, jeśli ma być narzędziem komunikacji i sprzedaży, nie powstaje sama. Ktoś musi pilnować celu, zakresu, harmonogramu, decyzji, materiałów, komunikacji, zmian i odbioru kolejnych etapów. W większych organizacjach tę rolę często pełni project manager. W mniejszych firmach może to być właściciel projektu po stronie klienta, osoba z marketingu, koordynator po stronie agencji albo zewnętrzny specjalista, który prowadzi proces między klientem a wykonawcami.

Nie chodzi więc wyłącznie o stanowisko. Chodzi o funkcję zarządzania projektem.

Jeśli tej funkcji nie ma, projekt strony bardzo łatwo zamienia się w ciąg zadań, które „się dzieją”, ale niekoniecznie prowadzą do gotowego rezultatu. Ktoś coś projektuje, ktoś coś pisze, ktoś czegoś szuka, ktoś czeka na decyzję, ktoś wraca z poprawkami, ktoś nie wie, czy dana funkcja była w zakresie, a ktoś inny zakłada, że „to przecież oczywiste”.

W pierwszym artykule tej serii pisałam o tym, że strona internetowa nie powinna być traktowana jako wizytówka. Jeśli ma działać jak wirtualny handlowiec, musi odpowiadać na pytania klientów, porządkować ofertę, wspierać sprzedaż i prowadzić użytkownika przez różne etapy jego gotowości do zakupu usługi. Tak skonstruowana strona wymaga jednak procesu. Nie wystarczy zlecić jej wykonania i czekać na efekt. Trzeba ją zaplanować, wdrożyć, przetestować i opublikować jak każdy inny projekt.

Dlaczego projekty stron internetowych się opóźniają

Jedną z najczęstszych przyczyn opóźnień w projektach stron internetowych jest niejasny zakres. Na początku wszyscy mniej więcej wiedzą, że ma powstać strona, ale nie zawsze wiadomo dokładnie, co to oznacza. Ile podstron ma zostać przygotowanych? Kto pisze teksty? Czy w zakresie jest blog? Czy powstają case studies? Czy trzeba przygotować formularze, integrację z newsletterem, konfigurację analityki, wersję językową, migrację treści albo przeprowadzić szkolenie z obsługi CMS?

Dopóki te elementy nie zostaną nazwane, projekt nie ma wyraźnych granic. Wtedy w trakcie realizacji zaczynają pojawiać się kolejne pomysły. Dodatkowa sekcja, jeszcze jeden formularz, osobny landing, rozbudowane FAQ, nowa podstrona, inne zdjęcia, dodatkowa wersja oferty. Każda zmiana z osobna może wydawać się niewielka. Problem zaczyna się wtedy, gdy nikt nie ocenia jej wpływu na czas, budżet i kolejność prac.

Tak powstaje tzw. „pełzanie zakresu”. Projekt formalnie nadal jest „tą samą stroną”, ale w rzeczywistości staje się coraz większy, coraz trudniejszy i coraz mniej przewidywalny.

Drugim istotnym źródłem opóźnień jest brak decyzji. Strona internetowa wymaga podjęcia wielu decyzji, często drobnych, ale niezbędnych. Trzeba zdecydować, jak opisać ofertę, które usługi pokazać jako główne, jak nazwać sekcje, jaki układ menu będzie czytelny dla naszych usług, które zdjęcia wykorzystać, jakie CTA prowadzi do kontaktu, czy formularz ma być prosty, czy rozbudowany, czy pokazujemy ceny, czy tylko zakres współpracy.

Jeśli te decyzje są odkładane, projekt stoi. Wykonawca nie może przejść dalej, grafik czeka na treści, copywriter czeka na kierunek, programista czeka na zaakceptowany projekt, a klient ma poczucie, że prace idą zbyt wolno. Brak decyzji nie jest neutralny. Jest realnym opóźnieniem.

Trzecim blokerem są materiały. W projektach stron bardzo często zakłada się, że „wszystko jest”, a dopiero po rozpoczęciu prac okazuje się, że nie ma aktualnych zdjęć, nie ma opisów usług, nie ma zebranych referencji, nie ma biogramów zespołu, nie ma dostępu do domeny, nie ma polityki prywatności, nie ma case studies albo nikt nie wie, gdzie są logotypy w dobrej jakości.

To nie są drobiazgi. Bez tych elementów projekt strony zaczyna się opóźniać. Czasem okazuje się, że trzeba najpierw zorganizować sesję zdjęciową, przepisać ofertę, uporządkować strukturę usług, przygotować nowe teksty albo zebrać informacje od kilku osób w firmie. Jeśli nikt tym nie zarządza, te braki wychodzą przypadkiem, zwykle za późno.

Czwarty problem to rozproszenie komunikacji. W projekcie strony często uczestniczy klient, zespół sprzedaży, grafik, UX designer, copywriter, programista, specjalista SEO, osoba odpowiedzialna za analitykę, a czasem także prawnik albo fotograf. Każda z tych osób widzi projekt z innej perspektywy. Jeśli nie ma jednej osoby, która pilnuje przepływu informacji, łatwo o sytuację, w której każdy pracuje nad swoim fragmentem, ale nikt nie sprawdza, czy całość nadal prowadzi do celu.

Efekt widać dopiero pod koniec. Projekt graficzny wygląda dobrze, ale nie pasuje do treści. Treści są poprawne, ale nie odpowiadają na pytania sprzedażowe. Formularz działa technicznie, ale nie wspiera procesu obsługi zapytań. Strona jest gotowa wizualnie, ale nie ma wdrożonej analityki. Każdy element może być wykonany poprawnie, a mimo to całość nie działa tak, jak powinna.

Piąty problem to brak kontroli postępów. Projekt strony nie powinien być oceniany dopiero wtedy, gdy „jest gotowy”. Wtedy często jest już za późno na spokojne korekty. Potrzebne są punkty kontrolne: akceptacja celu, zakresu, struktury, treści, makiet, projektu graficznego, wersji testowej, wdrożenia i finalnego odbioru.

Bez takich punktów projekt może długo sprawiać wrażenie, że idzie do przodu, ale nikt nie wie, czy idzie w dobrą stronę. Dużo się dzieje, ale trudno powiedzieć, czy projekt zbliża się do rezultatu, czy tylko generuje kolejne zadania.

Strona internetowa spełnia wszystkie cechy projektu

Strona internetowa spełnia wszystkie podstawowe cechy projektu. Ma konkretny cel, określony zakres, ograniczony czas, budżet, zasoby, interesariuszy, ryzyka i rezultat, który trzeba odebrać. To nie jest proces, który trwa bez końca. To przedsięwzięcie, które powinno zostać zaplanowane, zrealizowane, przetestowane i zamknięte.

Cel projektu strony nie może brzmieć po prostu: „chcemy mieć nową stronę”. To zbyt ogólne. Dobrze określony cel odpowiada na pytanie, po co ta strona powstaje i po czym poznamy, że spełniła swoją rolę.

Dla jednej marki osobistej celem może być uporządkowanie oferty i ułatwienie klientom zapisu na konsultację. Dla firmy B2B celem może być skrócenie rozmów sprzedażowych, bo strona jako pierwsza odpowie na najczęstsze pytania klientów. Dla firmy usługowej celem może być zwiększenie liczby jakościowych zapytań. Dla osoby rozwijającej markę osobistą celem może być połączenie działań na kilku płaszczyznach sprzedaż, blog, LinkedIn, newsletter i formularze kontaktowe w jeden spójny ekosystem komunikacji.

Bez celu trudno podejmować decyzje. Nie wiadomo, które sekcje są naprawdę potrzebne, które treści są priorytetowe, jakie CTA powinno dominować i co mierzyć po wdrożeniu.

Drugim elementem jest zakres. Zakres projektu strony powinien jasno określać, co powstaje, a co nie wchodzi w projekt. To ważne szczególnie dlatego, że w projektach webowych wiele rzeczy wydaje się oczywistych dopiero wtedy, gdy ich zabraknie.

Strona główna, oferta, o mnie lub o firmie, kontakt, blog, portfolio, case studies, FAQ, polityka prywatności, regulamin, wersja mobilna, konfiguracja SEO, podpięcie Google Analytics, integracja z newsletterem, formularze, przekierowania, migracja treści, szkolenie z CMS, wsparcie po wdrożeniu. Każdy z tych elementów może być częścią projektu, ale nie powinien być zakładany automatycznie.

Równie ważne jest określenie tego, co jest poza zakresem. Na przykład: nie przygotowujemy wersji angielskiej, nie tworzymy sklepu, nie piszemy artykułów blogowych, nie robimy sesji zdjęciowej, nie integrujemy strony z CRM, nie prowadzimy kampanii reklamowej po wdrożeniu. Takie doprecyzowanie nie jest formalnością. Ono chroni obie strony przed rozczarowaniem.

Jednym z takich największych problemów w rozumieniu zakresu jest np. integracja narzędzi np. analityki, chatbota, kalendarza. Dla programisty oznacza to najczęściej utworzenie połączenia usługi poprzez API. Klient może oczekiwać także pełnej konfiguracji narzędzi. To jest kwestia którą należy ustalić na początku. Kto odpowiada za konfigurację analityki, kto konfiguruje teksty, godziny i wszystkie informacje w aplikacji kalendarza a kto tworzy i wprowadza bazę wiedzy do chatbota. 

Trzecim elementem są interesariusze. W projekcie strony interesariuszem nie jest tylko osoba, która podpisała umowę. Wpływ na projekt może mieć właściciel firmy, zarząd, marketing, sprzedaż, dział techniczny, SEO, obsługa klienta, agencja, freelancer, copywriter, grafik, programista i końcowy użytkownik strony.

W małych projektach, szczególnie przy marce osobistej, ta lista bywa krótsza, ale nie oznacza to, że projekt jest automatycznie prosty. Często jedna osoba jest jednocześnie właścicielem biznesu, ekspertem merytorycznym, osobą decyzyjną, źródłem treści i osobą akceptującą projekt. To może przyspieszać decyzje, ale może też powodować przeciążenie.

Dlatego już na początku warto oddzielić osobę kontaktową od osoby decyzyjnej. Kto odpowiada na pytania operacyjne? Kto dostarcza materiały? Kto akceptuje treści? Kto zatwierdza projekt graficzny? Kto ma ostatnie słowo, gdy pojawiają się sprzeczne opinie?

Brak odpowiedzi na te pytania bardzo szybko przekłada się na opóźnienia.

Project manager prowadzi proces, a nie zastępuje wszystkich specjalistów

Project manager w projekcie strony internetowej nie jest osobą, która ma wszystko zrobić samodzielnie. Nie musi projektować makiet, pisać tekstów, kodować strony ani konfigurować analityki. Jego rola polega na czymś innym: ma zadbać o to, żeby praca wszystkich osób była uporządkowana, zsynchronizowana i prowadzona w stronę celu.

W praktyce project manager definiuje ramy projektu, pilnuje harmonogramu, zbiera informacje, koordynuje materiały, monitoruje postępy, prowadzi komunikację, zarządza zmianami i dba o domknięcie kolejnych etapów. Nie podejmuje wszystkich decyzji merytorycznych za klienta, ale doprowadza do tego, żeby decyzje zostały podjęte, zapisane i przekazane właściwym osobom.

To rozróżnienie jest bardzo ważne.

PM nie powinien samodzielnie decydować, jak firma ma się pozycjonować, które usługi są strategiczne albo jaki model sprzedaży jest najlepszy. To są decyzje biznesowe. Powinny należeć do właściciela projektu po stronie klienta albo do osób odpowiedzialnych za strategię. Project manager może jednak zadać właściwe pytania, pokazać konsekwencje braku decyzji, uporządkować warianty i dopilnować, żeby wybrany kierunek został przełożony na zakres prac.

W dobrze prowadzonym projekcie strony project manager jest więc osobą, która łączy świat biznesu, komunikacji i wdrożenia. Rozumie, że strona ma wspierać konkretny cel, ale jednocześnie pilnuje, aby ten cel został przełożony na zadania, terminy, odpowiedzialności i kryteria akceptacji.

To szczególnie ważne w projektach, w których klient współpracuje z agencją albo freelancerami. Klient często wie, czego potrzebuje biznesowo, ale nie zawsze potrafi przełożyć to na język struktury, funkcji, treści i kolejności prac. Wykonawca potrafi zrealizować stronę, ale nie zawsze ma pełny kontekst biznesowy klienta. Project manager pomaga te dwa światy połączyć.

Co konkretnie robi project manager w projekcie strony internetowej

Na początku projektu PM pomaga zdefiniować, co właściwie ma powstać i dlaczego. Ustala cel strony, zakres prac, ograniczenia, interesariuszy, główne ryzyka i sposób komunikacji. Nie musi to oznaczać rozbudowanej dokumentacji. W małych projektach wystarczy dobrze przygotowana karta projektu, brief albo dokument startowy, który zapisuje najważniejsze ustalenia.

Taki dokument nie powstaje po to, żeby „mieć papier”. Powstaje po to, żeby ograniczyć chaos. Jeśli po kilku tygodniach pojawia się nowy pomysł, zmiana zakresu albo spór o to, czy coś było ustalone, projekt ma punkt odniesienia.

Kolejnym zadaniem PM jest planowanie. Projekt strony powinien mieć realistyczny harmonogram, który uwzględnia nie tylko pracę wykonawców, ale też czas klienta na decyzje, materiały i akceptacje. To częsty błąd w planowaniu stron. Zakłada się czas na projekt graficzny i kodowanie, ale nie uwzględnia się tego, że klient potrzebuje tygodnia na zebranie zdjęć, kilku dni na akceptację tekstów i czasu na konsultacje wewnętrzne.

Dobry harmonogram pokazuje zależności. Nie da się dobrze zaprojektować podstrony ofertowej, jeśli nie wiadomo, jaka jest oferta. Nie da się wdrożyć finalnej strony, jeśli treści są jeszcze w trakcie pisania. Nie da się przetestować formularzy, jeśli nie wiadomo, gdzie mają trafiać zapytania. PM pilnuje, żeby te zależności były widoczne, a nie odkrywane dopiero wtedy, gdy blokują pracę.

Bardzo ważnym obszarem jest koordynacja materiałów. Strona potrzebuje tekstów, zdjęć, logotypów, opisów usług, referencji, case studies, danych kontaktowych, dostępów technicznych, informacji prawnych i często wielu drobnych elementów, o których nikt nie myśli na starcie. PM sprawdza, czego brakuje, kto ma to dostarczyć i do kiedy.

Jeśli materiały nie są gotowe, project manager nie udaje, że problemu nie ma. Pokazuje wpływ na projekt i proponuje rozwiązania. Można przesunąć etap, zamówić copywriting, uprościć zakres, wykorzystać materiały tymczasowe albo zmienić kolejność prac. Najgorszym rozwiązaniem jest czekanie w ciszy.

PM pilnuje też komunikacji. W projekcie strony informacja musi krążyć jasno i regularnie. Klient powinien wiedzieć, co zostało zrobione, co dzieje się teraz, co wymaga jego decyzji i jakie są najbliższe terminy. Wykonawcy powinni wiedzieć, jakie są priorytety, co zostało zaakceptowane, które elementy się zmieniły i jakie są aktualne ustalenia.

Nie chodzi o nadmiar spotkań. W małych projektach często wystarczy krótki status raz w tygodniu i jedno miejsce, w którym zapisuje się decyzje, zadania, terminy i blokery. Ważne, żeby projekt nie był prowadzony z pamięci, w rozproszonych mailach, wiadomościach i przypadkowych komentarzach.

Kolejną odpowiedzialnością PM jest zarządzanie zmianą. Zmiany w projekcie strony są normalne. Czasem w trakcie prac okazuje się, że trzeba inaczej nazwać usługę, dodać sekcję FAQ, zmienić układ podstrony, przygotować dodatkowy formularz albo rozbudować blog. Problemem nie jest sama zmiana. Problemem jest zmiana, której nikt nie ocenił.

Każda zmiana powinna zostać sprawdzona pod kątem wpływu na zakres, czas, budżet i jakość. Czasem warto ją wprowadzić od razu. Czasem lepiej zaplanować ją jako drugi etap. Czasem trzeba zrezygnować z innego elementu, aby zachować termin. PM nie blokuje zmian. PM pilnuje, żeby były świadome.

Na końcu projektu PM odpowiada za domknięcie. To moment, który w projektach stron bardzo często się rozmywa. Strona „w zasadzie jest gotowa”, ale jeszcze trwają poprawki, ktoś zgłasza drobne uwagi, ktoś czeka na dostęp, ktoś nie wie, czy może już publikować treści, a ktoś inny zakłada, że projekt nadal trwa.

Zamknięcie projektu powinno być konkretne. Trzeba sprawdzić, czy zakres został dostarczony, czy strona została przetestowana, czy formularze działają, czy dostęp do CMS został przekazany, czy klient wie, jak obsługiwać stronę, czy analityka jest podpięta, czy ustalono dalsze utrzymanie i rozwój. Dopiero wtedy projekt można uznać za zakończony.

Co się dzieje, gdy nikt nie zarządza projektem strony

Projekt strony bez osoby odpowiedzialnej za prowadzenie procesu zwykle nie rozpada się od razu. Na początku wszystko może wyglądać dobrze. Jest entuzjazm, są pomysły, jest poczucie, że projekt będzie szybki i prosty. Problemy pojawiają się stopniowo.

Najpierw ktoś nie dostarcza materiałów na czas. Potem okazuje się, że zakres nie był tak oczywisty, jak się wydawało. Następnie pojawiają się poprawki do elementów, które wcześniej miały być zaakceptowane. W międzyczasie ktoś proponuje dodatkową funkcję, ktoś inny zmienia zdanie w sprawie struktury, a wykonawca zaczyna czekać na decyzje, których nikt formalnie nie podjął.

Po kilku tygodniach trudno już ustalić, co jest aktualną wersją projektu. Część ustaleń jest w mailach, część w komunikatorze, część została powiedziana na spotkaniu, a część istnieje tylko w głowie jednej osoby. Projekt nadal trwa, ale coraz mniej osób ma pełny obraz sytuacji.

W takiej sytuacji rośnie napięcie. Klient może mieć poczucie, że wykonawca działa zbyt wolno. Wykonawca może mieć poczucie, że klient nie dostarcza decyzji i materiałów. Marketing może zgłaszać kolejne potrzeby. Sprzedaż może uważać, że strona nie odpowiada na realne pytania klientów. Programista może dostawać zmiany do elementów, które już zostały wdrożone.

Brak project managera albo innej osoby pełniącej funkcję koordynacyjną nie jest więc neutralny. Oznacza brak jednego miejsca, w którym spotykają się cel, zakres, harmonogram, decyzje i odpowiedzialności.

Najbardziej kosztownym skutkiem nie zawsze jest samo opóźnienie. Często większym problemem jest utrata kontroli nad projektem. Nikt nie wie, ile jeszcze zostało do końca, co jest naprawdę pilne, które poprawki są w zakresie, co blokuje publikację i czy finalna strona nadal odpowiada pierwotnemu celowi.

Właśnie dlatego zarządzanie projektem strony nie jest biurokracją. Jest mechanizmem ochronnym. Chroni budżet, termin, jakość, relacje między klientem i wykonawcą oraz sens biznesowy całego przedsięwzięcia.

Minimalny model zarządzania projektem strony internetowej

Nie każdy projekt strony potrzebuje rozbudowanego procesu, wielu narzędzi i pełnoetatowego project managera. Mała strona dla marki osobistej będzie wymagała innego poziomu zarządzania niż duży serwis firmowy z wieloma integracjami, wersjami językowymi i rozbudowaną strukturą treści.

Ale każdy projekt strony potrzebuje minimalnego modelu zarządzania.

Pierwszym elementem jest dobrze przygotowany brief albo karta projektu. Taki dokument powinien zawierać cel strony, zakres prac, elementy poza zakresem, grupy odbiorców, kluczowe podstrony, funkcjonalności, odpowiedzialności, harmonogram, ryzyka i kryteria odbioru. Nie musi być długi. Musi być konkretny.

Drugim elementem jest harmonogram z punktami kontrolnymi. W projekcie strony warto jasno ustalić, kiedy kończy się etap analizy, kiedy akceptowana jest struktura, kiedy powstają treści, kiedy zatwierdzany jest projekt graficzny, kiedy zaczyna się wdrożenie, kiedy odbywają się testy i kiedy planowana jest publikacja. Dzięki temu projekt ma rytm, a nie tylko ogólną deklarację, że „pracujemy nad stroną”.

Trzecim elementem jest lista materiałów. To bardzo praktyczne narzędzie, które często ratuje projekt przed opóźnieniem. W jednym miejscu powinny znaleźć się wszystkie rzeczy potrzebne do realizacji strony: teksty, zdjęcia, logotypy, opisy usług, dane kontaktowe, referencje, case studies, dostępy, dokumenty prawne, informacje techniczne. Przy każdym elemencie powinien być właściciel i termin dostarczenia.

Czwartym elementem jest jasny proces decyzyjny. Trzeba wiedzieć, kto akceptuje strukturę, kto zatwierdza treści, kto podejmuje decyzje dotyczące projektu graficznego, kto ma ostatnie słowo w sprawach biznesowych i jak długo trwa akceptacja. Bez tego projekt łatwo wpada w pętle poprawek.

Piątym elementem jest zarządzanie zmianą. Jeśli w trakcie projektu pojawia się nowy pomysł, nie trzeba go automatycznie odrzucać. Trzeba go ocenić. Czy wpływa na termin? Czy zwiększa koszt? Czy wymaga dodatkowych treści? Czy zmienia strukturę? Czy jest konieczny przed publikacją, czy może poczekać na drugi etap rozwoju strony?

Szóstym elementem są kryteria odbioru. To jeden z najczęściej pomijanych, a jednocześnie bardzo ważnych fragmentów projektu. Trzeba ustalić, co oznacza, że dana część prac jest gotowa. Co oznacza zaakceptowana struktura? Co oznaczają gotowe treści? Co oznacza zaakceptowany projekt graficzny? Co oznacza strona gotowa do publikacji?

Bez kryteriów odbioru projekt bardzo łatwo wpada w stan „jeszcze tylko jedna poprawka”. Formalnie prawie wszystko jest gotowe, ale nie ma momentu, w którym można powiedzieć: ten etap zamykamy i przechodzimy dalej.

Siódmym elementem jest zamknięcie projektu. Po wdrożeniu strony trzeba sprawdzić, czy działa formularz, czy strona poprawnie wyświetla się na urządzeniach mobilnych, czy zostały przekazane dostępy, czy klient wie, jak edytować treści, czy analityka działa, czy kopie zapasowe i utrzymanie są ustalone. Dopiero wtedy projekt można przekazać do bieżącego użytkowania.

Ten minimalny model nie wymaga skomplikowanych narzędzi. Można go prowadzić w arkuszu, dokumencie, Asanie, Notion, ClickUpie, Trello albo prostym pliku projektowym. Narzędzie jest mniej ważne niż to, czy ktoś rzeczywiście pilnuje procesu.

Kto może pełnić rolę PM w małym projekcie strony

W małych firmach i przy projektach marek osobistych często nie ma sensu zatrudniać osobnego project managera na pełen etat. To nie znaczy jednak, że funkcja zarządzania projektem może zostać pominięta.

Ktoś musi ją pełnić.

Może to być właściciel firmy, jeśli ma czas, kompetencje i gotowość do pilnowania procesu. Może to być osoba z marketingu, która zna ofertę, rozumie klientów i potrafi koordynować pracę z wykonawcami. Może to być agencja, jeśli w jej zakresie rzeczywiście znajduje się zarządzanie projektem, a nie tylko wykonanie strony. Może to być również zewnętrzny project manager działający po stronie klienta.

Ta ostatnia rola bywa szczególnie wartościowa, gdy klient nie zna procesu tworzenia strony, obawia się technicznych decyzji albo nie chce samodzielnie pilnować wszystkich szczegółów. Project manager po stronie klienta pomaga wtedy przełożyć cele biznesowe na zakres, zadaje pytania wykonawcom, pilnuje decyzji, porządkuje komunikację i dba o to, żeby klient miał realną kontrolę nad projektem.

To nie jest rola osoby, która „patrzy agencji na ręce” w negatywnym sensie. Dobrze prowadzony projekt jest korzystny dla wszystkich stron. Klient wie, co się dzieje i czego może się spodziewać. Wykonawcy dostali decyzje, materiały i informacje na czas. Zakres jest czytelny. Zmiany są omawiane świadomie. Projekt nie dryfuje.

W praktyce projekt strony najczęściej nie potrzebuje więcej presji. Potrzebuje więcej struktury.

Zarządzanie projektem strony chroni przed pozornymi oszczędnościami

Czasem zarządzanie projektem strony jest traktowane jak dodatkowy koszt. Klient myśli, że skoro płaci agencji albo freelancerowi za wykonanie strony, to osobne prowadzenie projektu nie jest potrzebne. W małych projektach czasem rzeczywiście da się to uprościć. Ale całkowity brak zarządzania rzadko jest oszczędnością.

Jeśli nikt nie pilnuje zakresu, projekt może urosnąć. Jeśli nikt nie pilnuje decyzji, prace mogą stanąć. Jeśli nikt nie koordynuje materiałów, zespół może czekać. Jeśli nikt nie zarządza zmianami, poprawki mogą zacząć pochłaniać czas i budżet. Jeśli nikt nie pilnuje odbioru, projekt może trwać długo po tym, jak powinien zostać zakończony.

Koszt braku zarządzania zwykle pojawia się później. W opóźnieniach, nerwach, poprawkach, niejasnych rozliczeniach, przeciągających się akceptacjach i stronie, która po publikacji nie spełnia założeń.

Dlatego project manager nie jest dodatkiem do projektu strony. Jest sposobem na ograniczenie ryzyka. Nawet jeśli ta rola jest realizowana w małej skali, powinna być nazwana, przypisana i traktowana poważnie.

Od rozproszenia do kontroli

Dobrze zarządzany projekt strony internetowej nie oznacza, że wszystko pójdzie idealnie. W projektach zawsze pojawiają się zmiany, pytania, opóźnienia, nowe informacje i decyzje, których nie dało się przewidzieć na starcie. Różnica polega na tym, czy projekt ma strukturę, która pozwala na te sytuacje reagować.

Bez zarządzania każda zmiana może stać się problemem. Z zarządzaniem jest decyzją do podjęcia.

Bez zarządzania brak materiałów zatrzymuje projekt. Z zarządzaniem jest ryzykiem, które można wcześniej przewidzieć i ograniczyć.

Bez zarządzania poprawki rozlewają się na kolejne tygodnie. Z zarządzaniem mają proces, priorytet i wpływ na harmonogram.

Bez zarządzania projekt strony często długo „się robi”. Z zarządzaniem ma cel, zakres, rytm i moment zakończenia.

To jest największa wartość project managera w projekcie strony internetowej. Nie chodzi o kontrolę dla samej kontroli. Chodzi o to, żeby strona faktycznie powstała, odpowiadała na cel biznesowy i została wdrożona w sposób, który nie wykańcza wszystkich zaangażowanych po drodze.

Podsumowanie

Strona internetowa jako projekt potrzebuje zarządzania. Nie zawsze potrzebuje pełnoetatowego project managera, ale zawsze potrzebuje osoby albo roli, która odpowiada za prowadzenie procesu.

Ktoś musi pilnować celu, zakresu, harmonogramu, decyzji, materiałów, zmian, komunikacji i odbioru. Ktoś musi doprowadzać do decyzji, pokazywać konsekwencje opóźnień, porządkować informacje i dbać o to, żeby projekt nie dryfował.

Jeśli strona ma być czymś więcej niż wizytówką, jeśli ma działać jak narzędzie komunikacji, wspierać sprzedaż i budować zaufanie, nie może powstawać przypadkowo. Musi mieć właściciela procesu.

W kolejnym artykule tej serii pokażę, od czego zacząć projekt strony internetowej, czyli jak przygotować cel, zakres i brief, zanim ktokolwiek zacznie projektować układ, pisać treści albo wybierać technologię. To właśnie ten etap najczęściej decyduje o tym, czy projekt będzie przebiegał spokojnie, czy od początku zacznie się rozjeżdżać.

Przewijanie do góry

Preferencje plików cookies

✕

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.